SHOW-BIZNES

Martin Garrix na koncercie w Krakowie: w imię miłości.

Martin Garrix na koncercie w Krakowie: w imię miłości.

2Martin Garrix to obecnie według milionów ludzi najlepszy didżej na świecie. Po koncercie w Krakowie można dodać: to właśnie ten 20-latek rozkręca największe imprezy. Na dodatek świetnie wpisuje się tutaj jego hit, który w Polsce pokrył się podwójną platyną, czyli “In the Name of Love”. Miłość wisiała w Tauron Arenie w powietrzu.
11 listopada w Krakowie wystąpił Justin Bieber. Martin Garrix chyba wziął sobie do serca to, że pod względem show niełatwo będzie mu znokautować kolegę. Trudno porównywać te dwa koncerty, bo gwiazdorzy nie tylko poruszają się w obrębie odmiennych gatunków muzycznych, ale też mają zupełnie inną publiczność, więc automatycznie zmieniają się oczekiwania słuchaczy. Nie da się więc stwierdzić, kto ostatecznie wypadł lepiej, ale pewne jest, że dwudziestolatek z Holandii zdeklasował konkurenta w kwestii rozkręcenia najlepszej imprezy. Można nawet zaryzykować stwierdzeniem, że przerósł Skrillexa czy Major Lazer, którzy w ostatnich latach wystąpili w Polsce i podbijają scenę EDM. Nie bez powodu Garrix został mianowany najlepszym DJ-em świata.

Zabawnie było obserwować jak niewysoki, drobny, pogodny i niezwykle skromny chłopak, który chwilę przed występem udzielał wywiadów, nagle zamienił się w koncertową petardę. Dawał z siebie wszystko, cały czas prezentując przeboje, których słuchamy w radiu. Przez ponad dwie i pół godziny ani na chwilę nie zrobił sobie przerwy w skakaniu i zabawianiu publiczności. Jakby tego było mało, ciągle zachęcał swoich słuchaczy: “ręce w górę”.
Nawet gdyby Garrix ani razu nie odezwał się do uczestników koncertu, impreza nadal byłaby przednia. Na występ żadnego innego artysty nie przychodzi tylu zdolnych tancerzy, jak na dwudziestoletniego DJ-a. Tańczyć musiał każdy, czy tego chciał, czy nie – w wypełnionej po brzegi arenie najbardziej rozentuzjazmowani fani Martina byli niezwykle przekonywający i każdego zapraszali do wspólnej zabawy. Ciekawe było też to, że to chyba jedyny artysta, który potrafi zgromadzić w jednym miejscu tak różnorodną grupę ludzi. Jego występ obserwowały 12-letnie dziewczynki pod opieką rodziców, nastolatkowie, Polacy i osoby spoza granic naszego kraju, a nawet… grupa pięćdziesięciolatków, którzy robili wszystko, żeby dostać się jak najbliżej sceny.

To nie powinno dziwić, bo przecież muzyka łączy ludzi. Koncert Garrixa również pod tym względem był jednak wyjątkowy, bo tutaj miłość czuć było w powietrzu. Chociaż mogliśmy usłyszeć największe bangery ostatnich lat, w tym słynne i przełomowe dla DJ-a “Animals”, wokal The Weeknda, Bastille i wielu innych artystów, to jednak “In the Name of Love” najlepiej oddaje klimat koncertu. Osoby, które przyszły do Tauron Areny w parach, nie mogły oderwać od siebie rąk. Przyjaciele wspólnie cieszyli się na dźwięki kolejnych przebojów. A kto przyszedł na koncert sam, prawdopodobnie wyszedł z niego bogatszy o nowe znajomości.
Konfetti, ogień, fajerwerki – tego oczywiście na koncercie Garrixa zabraknąć nie mogło, ale spokojnie mogłoby się obejść bez tego, bo błędem byłoby sądzić, że EDM nie jest dla każdego. Takiej imprezy po prostu nie można odpuścić, a jeśli tym razem komuś nie udało się na nią dotrzeć, na pewno będzie miał okazję nadrobić zaległości. Skoro Garrix zostaje w Polsce dzień po koncercie, żeby zobaczyć Kraków, który i tak już bardzo mu się spodobał, to chyba nie będzie długo czekał z powrotem do Polski.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

The Latest

News of Poland
x
To Top
Cheap jordans for sale, Cheap jordans shoes, cheap jordans for sale, jordans retro 13, cheap jerseys from china, foamposites For Sale, cheap nfl jerseys, Cheap xxxi jordans, cheap jordan 12, Canada Goose sale, cheap foamposites, Retro jordans for sale