AUTO

Korozja. Jak zabezpieczyć auto?

Korozja. Jak zabezpieczyć auto?

korozja-do-latania-1200

Korozja. Jak zabezpieczyć auto?

Kiedy przed laty polski kierowca kupował w Polmozbycie nowego Poloneza, obowiązkowo musiał wykonać konserwację nadwozia. Po tym, jak nasz rynek zalały samochody produkowane przez zagraniczne koncerny, ta metoda zabezpieczania straciła na popularności. Powód?
Szczególnie pojazdy niemieckie były świetnie zabezpieczone przed rdzą. Niestety z biegiem czasu producenci zaczęli coraz bardziej oszczędzać na cynkowaniu karoserii, a eksperymenty z ekologicznymi lakierami w wielu przypadkach zakończyły się prawdziwą katastrofą. Dlatego dzisiaj na rynku wtórnym nawet samochody renomowanych marek są często mocno skorodowane i już na wstępie wymagają poświęcenia mnóstwa pracy i pieniędzy, w celu przywrócenia im dawnego blasku. Niestety mimo coraz dłuższych okresów gwarancyjnych, rdzewieją pojazdy praktycznie wszystkich marek, nawet tych droższych, teoretycznie zabezpieczonych najlepiej. Co istotne, w wielu przypadkach gwarancja nie obejmuje napraw, przez co właściciele samochodów zostają na placu boju sami. Przykład? Kierowca Passata B6 z końca 2006 roku znalazł jakiś czas temu na tylnych drzwiach spory wykwit korozji. Ponieważ serwisował samochód i gwarancja na perforację była aktualna, pojechał zareklamować usterkę. U dealera usłyszał, że nie zapłacą za naprawę, bo drzwi nie przerdzewiały od środka, ale na zewnątrz. Musiał je naprawić na własny koszt. Na forach internetowych złą sławą cieszy się także Ford. – Ja do niedawna jeździłem Mondeo kombi z 2002 roku. W ramach napraw gwarancyjnych po kilka razy lakierowałem tylną klapę i wszystkie drzwi. Niestety problem regularnie powracał. Kupując auto tej klasy myślałem, że takich niespodzianek nie będzie. Srogo się zawiodłem, chociaż muszę przyznać, że serwis nie unikał odpowiedzialności i sumiennie naprawiał usterki – pisze internauta. Stuprocentowego zabezpieczenia przed rdzą nie ma. Zwłaszcza w naszym klimacie, gdzie zimą samochód narażony jest na kontakt z solą i wodą, a często także bardzo niskimi temperaturami. Ryzyko można jednak ograniczyć, a najlepszy sposób to wciąż kompleksowa konserwacja podwozia i nadwozia. Jej technologie są różne, ale zasada działania zawsze podobna. W przypadku podwozia wykonuje się elastyczną powłokę ograniczającą dostęp piasku, kamieni, soli i wilgoci do płyty podłogowej pojazdu. My używamy środka kanadyjskiej firmy Valvoline. Po nałożeniu zamienia się w powłokę przypominającą gumę. Dzięki temu nie odpryskuje. Taka warstwa skutecznie amortyzuje uderzenia drobnych kamieni i zapobiega przedostawaniu się soli i błota śniegowego na podwozie – wyjaśnia Mieczysław Polak, właściciel zakładu konserwacji samochodów w Rzeszowie.Inaczej wykonuje się zabezpieczenie nadwozia. Środek antykorozyjny wprowadza się w zamknięte profile. Doświadczeni wykonawcy konserwacji stosują w tym celu preparaty penetrujące, dzięki czemu nie trzeba już jak kiedyś demontować tapicerki. Otwory technologiczne są wykonywane po wewnętrznej stronie drzwi, czy klapy bagażnika. Środek jest nimi wpuszczany do środka, a po zakończeniu konserwacji zakłada się specjalne zaślepki.Poważniejsze usterki wymagają już wizyty u lakiernika. Duże ognisko korozji to zazwyczaj konieczność gruntownego czyszczenia większej powierzchni, a nierzadko wstawienia łaty w zniszczone miejsce. Gotowe reparaturki stosuje się np. na błotnikach, w rejonie nadkoli, które lubią korodować szczególnie w starszych pojazdach japońskich. Koszt naprawy jednego elementu to wówczas 300-500 zł, a jeśli lakierowanie wymaga dodatkowo cieniowania na sąsiedni element, należy jeszcze doliczyć ok. połowę tej sumy. A co z rysami? Te płytkie można spróbować usunąć samodzielnie. Np. przy pomocy specjalnej pasty lub mleczka koloryzującego. – Głębokie zarysowania, sięgające podkładu, a w skrajnych przypadkach blachy, wymagają wizyty u lakiernika. Im szybciej się na nią zdecydujemy, tym lepiej. Jazda z elementem uszkodzonym do nieosłoniętej lakierem warstwy szybko doprowadzi do korozji – dodaje Artur Ledniowski. Aby usunąć drobny pęcherzyk, zardzewiały element w uszkodzonym miejscu czyścimy do gołej blachy. Najlepiej zrobić to grubym papierem ściernym, albo metalowym, twardym narzędziem (np. śrubokrętem.). Przed malowaniem miejsce należy wygładzić drobniejszym papierem, a następnie dokładnie odtłuścić. W warunkach domowych w tym celu stosujemy benzynę ekstrakcyjną. Przygotowane w ten sposób miejsce lakierujemy cienką warstwą podkładu. Po jego wyschnięciu nakładamy lakier bazowy, czyli kolor. Całość wykańczamy warstwą lakieru bezbarwnego. Używając gotowych lakierów do zaprawek taka naprawa nie powinna kosztować więcej niż 50-70 zł. W ten sposób można naprawić ubytek nie większy niż drobna moneta. Jeśli pęcherz korozji jest duży, albo element koroduje na wąskiej, ale długiej powierzchni, za naprawę lepiej nie zabierać się na własną rękę. Wyczyszczenie dużego ogniska rdzy bardzo często kończy się dziurą, którą trzeba załatać, a to wymaga specjalistycznych narzędzi i doświadczenia. Poza tym, przy pomocy pędzelka do zaprawek nie da się estetycznie odtworzyć powłoki lakierniczej na większej powierzchni. Może to zrobić tylko doświadczony lakiernik, dysponujący pistoletem, bezpyłową komorą lakierniczą i maszyną polerską. Naprawa jednego elementu to wydatek od 300 do 500 zł. Płytka rysa Tego typu zarysowania powstają np. podczas mycia samochodu. Wystarczy, że pod włosie szczotki dostaną się ziarenka piasku, które potrafią pozostawić na lakierze trwałe ślady. Jeśli uszkodzenie jest powierzchniowe i nie przerwało ciągłości powłoki lakierniczej, można spróbować naprawić go samodzielnie. W sklepach motoryzacyjnych dostępne są pasty i mleczka lekkościerne, pozwalające usunąć drobne ryski. Idąc krok dalej, można spróbować mleczka koloryzującego, które działa podobnie jak pasta, ale dodatkowo uzupełnia rysę pigmentem. W obu przypadkach należy dokładnie umyć i wytrzeć samochód do sucha przy pomocy irchy. Pastę lub mleczko nakładamy i polerujemy miękką szmatką, np. pieluchą flanelową. Preparaty nabłyszczające lakier kosztują między 10 a 50 zł. Pielucha ok. 7 zł. Jeśli pastowanie nie pomoże, pozostaje profesjonalne polerowanie nadwozia u lakiernika. Zabieg polega na starciu przy pomocy specjalnej pasty zniszczonej warstwy lakieru. Jest zazwyczaj bardzo skuteczny. Koszt w zależności od zakładu i wielkości auta to ok. 350-600 zł. Niestety polerowanie ma także wady. Chociaż nabłyszcza lakier, odkrywa drobne obicia, które najbardziej widać na masce i przednim zderzaku, które są najbardziej narażone na uszkodzenia podczas jazdy. Głęboka rysa Jeśli rysa na nadwoziu jest głęboka i sięga aż do gołej blachy, trzeba ją szybko naprawić. Inaczej jazda z odsłoniętą blachą może szybko skończyć się korozją. Małe uszkodzenia naprawiamy samodzielnie. Zniszczone miejsce należy oczyścić papierem ściernym „360”, a następnie odtłuścić np. benzyną ekstrakcyjną. Następnie gruntujemy miejsce podkładem a po jego wyschnięciu nakładamy lakier. W zależności od producenta, jedną lub dwie warstwy (kolor i bezbarwny).

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

The Latest

News of Poland
x
To Top
Cheap jordans for sale, Cheap jordans shoes, cheap jordans for sale, jordans retro 13, cheap jerseys from china, foamposites For Sale, cheap nfl jerseys, Cheap xxxi jordans, cheap jordan 12, Canada Goose sale, cheap foamposites, Retro jordans for sale