SHOW-BIZNES

IZU UGONOH: POZNAJCIE BRATA OSI

Polska najpierw dowiedziała się o jego pięknej siostrze – Osi. Ta w brawurowym stylu zwyciężyła w czwartej edycji popularnego programu “Top Model”. Jej kariera ruszyła w zawrotnym tempie. Pokazy mody, kontrakty, kolorowe okładki. Osi przez kolejne miesiące błyszczała na kanapach popularnych śniadaniówek i licznych eventach. Polska pokochała czarnoskórą modelkę. Kolejno poznawaliśmy także jej rodzinę, w tym starszego brata-boksera. Ten ostatni stroni od wywiadów, a jego udział w kolejnej edycji “Tańca z gwiazdami” był ogromnym zaskoczeniem. Poznajcie niezwykłą historię prawdziwego wojownika. Ready to rumble? Bo oto na show-biznesowy ring wchodzi on – Izu Ugonoh, brat Osi.

Jak wspominasz swoje dzieciństwo?

Nie mogę powiedzieć, że miałem złe dzieciństwo. Czułem się innym dzieckiem, ale to nie zmienia faktu, że moje dzieciństwo samo w sobie było dobre.

Dzieci ci nie dokuczały?

Tak, wyrywały mi moje czarne loczki (śmiech). To jest temat, do którego nie lubię wracać. Dzieci są, jakie są. Zawsze widzą inność i reagują na to, ale nie zawsze to się wiąże z dyskryminacją. One po prostu widzą, że masz inny kolor skóry. Trudno przejść obok tego obojętnie, więc ja miałem świadomość, że jestem inny, a na tamtym etapie życia, kiedy człowiek próbuje stać się częścią społeczeństwa, wolimy nie odstawać. Był taki czas, że chciałem się zlać z tłumem.

Miałeś dużo przyjaciół?

Byłem znany, wszędzie mnie było pełno. Byłem popularny, bo wszyscy musieli znać to jedno czarne dziecko, które biega po szkole i rozrabia. Nie wszyscy kojarzyli mnie z imienia, ale wiedzieli, że jestem i to mi pomogło nawiązać mnóstwo znajomości. Jako dziecko nie byłem zamknięty i skryty ze względu na to, że byłem inny. Raczej wychodziłem do ludzi i byłem sobą. I tak już zostało.

A teraz zdarzają ci się jakieś nieprzyjemne sytuacje? Czy czarnoskóra osoba w Polsce może się czuć bezpiecznie?

Ciężko mi o tym mówić, bo nie mam styczności z takimi sytuacjami. Nie twierdzę, że ich nie ma, bo byłoby to kłamstwo. Po tej rozmowie mogę wyjść i komuś się nie spodobać z różnych względów. Liczę się z tym, ale nie jest to dla mnie problemem.

Dlaczego zacząłeś trenować boks?

Wiele czynników miało na to wpływ. Gdybym był swoim ojcem, to już jako dziecko zapisałbym siebie na sporty walki, bo zawsze lubiłem rywalizację. To mnie pociągało, ale rodzice wybrali dla mnie piłkę nożną, więc grałem w nią przez 10 lat i tak grałem, grałem, aż w końcu stwierdziłem, że trzeba zająć się czymś innym. I odkąd zacząłem walczyć, mam wewnętrzny spokój. Mogę wykonywać inne aktywności fizyczne, ale nie czuję takiego spełnienia, jak wtedy, kiedy trenuję sporty walki.

Nie marzyłeś więc o karierze piłkarza, tak jak większość młodych chłopców?

Jak grałem w piłkę, to chciałem to robić jak najlepiej. Trenowałem i byłem dobry, ale nie wystarczająco, dlatego piłkarzem nie zostałem.

Rozumiem, że byłeś atakującym?

Grałem na wszystkich pozycjach. Ogólnie byłem duży i silny, więc potrafiłem sobie poradzić na boisku, ale przez kilka lat byłem kapitanem drużyny. Ten mój charakter i indywidualizm gdzieś tam się przebijał, ale dopiero przechodząc na sporty walki rozwinąłem się emocjonalnie, mentalnie. To mnie ukształtowało.

W jaki sposób?

Dało mi kontrolę nad swoją energią, emocjami, co było dla mnie bardzo ważne, bo najlepsze jest uczucie, kiedy znajdujesz się w stresującej sytuacji i potrafisz na chłodno podjąć decyzję, która w danej chwili jest najodpowiedniejsza. Nie paraliżuje cię adrenalina, tylko ze spokojem reagujesz. Uwielbiam to.

Kiedyś zdarzały się takie sytuacje, że cię ponosiło?

Tak. Kiedyś w stresującej sytuacji mógłbym się zachować bardziej emocjonalnie i niekoniecznie rozsądnie, a odkąd zacząłem trenować mam większą kontrolę nad sobą.

O czym marzy Izu Ugonoh?

Moim celem jest wygrywać każdą kolejną walkę. W przyszłości chciałbym zostać mistrzem świata. Ważne też jest dla mnie jak wygrywam, jak się prezentuję. To jest moja forma ekspresji, dlatego chcę to robić w swoim stylu i najlepiej jak umiem.

Jesteś perfekcjonistą?

Jestem. To nie jest kwestia tego, jak ludzie na to patrzą z zewnątrz, tylko moja własna ocena. Ja po prostu lubię dobrze wykonaną robotę i jeśli ktoś coś robi, to chce, żeby to robił jak najlepiej, niezależnie czym się zajmuje. I tak samo traktuje siebie. Jeśli już coś robię, to chce być zadowolony. To jest dla mnie wyznacznik sukcesu.

Od zawsze miałeś takie parcie na sukces?

Myślę, że w życiu trzeba stawiać sobie cele i je realizować, a sukces wtedy przychodzi sam.

Czy poza sportem masz inne cele?

To jest coś, na czym się najbardziej skupiam, ale ważna też jest dla mnie rodzina, która jest zawsze przy mnie. Mogę powiedzieć, że mam szczęście mając taką rodzinę. Poza tym, skupiam się na pracy, bo temu poświęcam najwięcej czasu i też dlatego wyjechałem za granicę. Staram się pokonywać kolejne wyzwania, czasem bariery, żeby moje marzenia się spełniły.

Jak słyszałam, wśród tych marzeń nie ma bycia celebrytą. Odcinasz się od tego świata?

Nie jest to mi do niczego potrzebne. Sama popularność nigdy mnie nie interesowała. Jak już mówiłem, interesuje mnie to, żeby wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafię. Chciałbym, żeby ludzie mnie znali z tego, jakim jestem człowiekiem, co robię i w jaki sposób. A bycie celebrytą? To nie dla mnie.

Dlaczego więc zdecydowałeś się na udział w “Tańcu z gwiazdami”?

To jest część mojej drogi do mistrzostwa świata, bo to może mnie przybliżyć do lepszych walk i dlatego jestem gotów to zrobić. To jest plan, który wymyślili mi menadżerowie. Ja się na to zgodziłem i biorę w tym udział, bo jest to część mojego długofalowego planu.

Sparing partnera zamieniłeś na tancerkę – Hannę Żudziewicz. Dostajesz w kość na treningach?

Daje mi wycisk. Momentami jest ciężko, momentami jest zabawnie. Jest całe spektrum emocji, które przeżywam podczas treningu.

Jak się dogadujesz z innymi uczestnikami? Jest między wami rywalizacja?

To są super ludzie. Uwielbiam wszystkich, którzy są w programie. Czuć, że każdy ma swoją własną drogę, własne trudności, słabości i zmagania. Aktorzy mogą mieć np. troszeczkę łatwiej, bo prościej im jest wejść w nową rolę. Z drugiej strony wysiłek fizyczny może być dla nich ciężki. Sportowcy z kolei mają inaczej. Z wysiłkiem sobie poradzą, ale np. ja jako sportowiec nie tańczę w butach na obcasie. Na pewnym etapie jest to więc taka gra mentalna, z którą trzeba sobie poradzić, ale wszyscy się w tym wspieramy. Myślę, że każdy walczy ze swoimi słabościami i nie ma rywalizacji pomiędzy parami, ja tak to odbieram.

Naprawdę nie ma rywalizacji?

Jest rywalizacja, ale ja tego nie odczuwam. Każdy się zmaga, żeby zapamiętać swój układ, zatańczyć najlepiej jak potrafi, a reszta niech się dzieje jak chce.

Podchodzisz to tego bardzo serio. Boisz się porażki?

Pewnego rodzaju stres na pewno jest obecny. Nie będę udawał, że nie, bo jeśli poświęcasz czemuś 35 godzin w tygodniu, to chcesz, żeby dobrze wyszło. Gdybym się nie przyłożył, nie przychodził na treningi, to by mnie nie obchodziło jak zatańczę. Trochę bym się pośmiał i poszedłbym do domu, ale jednak jest zaangażowanie, dlatego chce mieć wynik i efekty. Nie skupiam się jednak na tym, co powiedzą sędziowie, tylko na tym, żeby wykonać swoją robotę.

W programie na żywo nie ma miejsca na pomyłki. Ta może być pierwszą i ostatnią…

Kamery, ludzie… to mi w ogóle nie przeszkadza. Nauczyłem się na ringu, aby skupiać się tylko na sobie.

Która para może być twoim największym zagrożeniem w programie?

Sporo osób ma szanse, żeby wygrać, ale ja nie myślę w takich kategoriach. Myślę tylko, że ja chciałbym każdego pokonać.

A, co na to wszystko twoja sławna siostra Osi (zwyciężczyni IV edycji “Top Model”- przyp. red). Z nią też rywalizujesz?

Moja siostra jest modelką, a ja sportowcem. O co mamy rywalizować? O lajki? Ja występuję w programie show-biznesowym, ale jasno rozumiem swój cel, którym jest sport. Sport i show-biznes przeplatają się między sobą, ale ja znam swoją drogę. Osi tak samo wzięła udział w programie tylko dlatego, że chciała być modelką. Dla mnie przede wszystkim to jest młodsza siostra, na której wychowanie w dużym stopniu miałem wpływ. My gramy w jednej drużynie, oboje mamy nazwisko Ugonoh i jak ona wygrywa, to i ja wygrywam.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

The Latest

News of Poland
x
To Top
Cheap jordans for sale, Cheap jordans shoes, cheap jordans for sale, jordans retro 13, cheap jerseys from china, foamposites For Sale, cheap nfl jerseys, Cheap xxxi jordans, cheap jordan 12, Canada Goose sale, cheap foamposites, Retro jordans for sale